18.02.2023
Dokładnie 6 dni temu zakończyłam 4 letni związek i cała ta sytuacja jest dla mnie bardzo trudna... Staram się jakoś iść do przodu, ale póki co niekoniecznie mi się to udaje. Wszystko, na co spoglądam kojarzy mi się z nim, nawet całe otoczenie to tylko skojarzenia i wspomnienia, które nie dają się uciszyć.
Ten związek nie był najlepszym związkiem, ale mimo wszystko trwaliśmy w nim cztery lata, więc chyba nie mógł też być aż taki beznadziejny...
Było parę naprawdę złych rzeczy, które zrobił, ale mimo to chciałam jakoś to odratować, chciałam, żebyśmy spróbowali, zawalczyli o tą miłość, bo nie zawsze możemy doświadczyć tak wielkiego uczucia. Dlatego mimo okropieństw dałam szansę i myślałam, że jakoś zawalczy, postara się, zrobi cokolwiek...
Zamiast tego dowiedziałam się, że zaplanował sobie wypad z kumplami na miasto...
Gdy tylko się tego dowiedziałam ziarnko nadziei, które jeszcze w sobie miałam, zniknęło. W tym momencie doszłam do wniosku, że on nawet za mną nie tęskni, nawet mu mnie nie brakuje. Uświadomiłam sobie, że ta wielka miłość była chyba jednostronna, czego wcześniej nie byłam w stanie zauważyć. Uświadomiłam sobie, że jest chyba szczęśliwy z takiego obrotu spraw, że najwidoczniej lepiej mu beze mnie.
Osobie, której dałam całe swoje serce, całą siebie najwidoczniej to nie wystarczyło.
Jak po czymś takim przejść do porządku dziennego? Na ten moment jedyną poprawną odpowiedzią w moim odczuciu jest: nie da się. I faktycznie na razie może tak być. Wszędzie widzę tylko wspomnienia, które raz za razem uderzają we mnie, jak młotem. Czy da się pozbierać po czymś takim? Jestem pewna, że się da, ale będzie to wymagało dużo czasu, dużo cierpliwości i dużo silnej woli. Aktualnie wszystkiego mi brakuje i aktualnie pojawia się tylko smutek, płacz, zawód i rozczarowanie.
Nie wiem, czy ktokolwiek tu trafi, ani czy ktokolwiek będzie zainteresowany moją historią, ale jeśli tak, mam nadzieję, że razem przez to przejdziemy i, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej.
Komentarze
Prześlij komentarz